Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Toruńskiej im. bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego

Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Toruńskiej

im. bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego

»   #wakacyjnie/Jezus na Woodstocku!

2018-08-28
W dniach 29 lipca – 5 sierpnia odbył się kolejny, dziewiętnasty już Przystanek Jezus, czyli Ogólnopolska Inicjatywa Ewangelizacyjna działająca na polach Pol&Rock festiwalu, dawniej znanego jako Woodstock. Sam festiwal trwał w dniach 2 – 4 sierpnia, zatem Przystanek Jezus zaczynał się przed i kończył po festiwalu.

Przystanek Jezus był miejscem, które chciałem odwiedzić przynajmniej raz w czasie seminarium, ponieważ wiele osób mówiło mi wiele dobrych rzeczy o tym miejscu jako o czasie szczególnego działania Pana Boga w ich życiu. Tak więc, gdy nadarzyła się okazja, pojechałem wraz z księdzem Stanisławem, jednym z dwóch wyświęconych w tym roku kapłanów naszej diecezji, do Kostrzyna nad Odrą.

Baza przystanku, tak jak rok wcześniej, mieściła się na samych polach dawniej woodstock’owych tuż obok małej sceny, jednej z dwóch obecnych na Pol&Rock festiwalu. Jest to o tyle znaczące, że dawniej ewangelizatorzy swój punkt zbiorczy i pole namiotowe mieli przy pobliskim kościele parafialnym oddalonym o ok. 40 min. drogi pieszo, tutaj zaś wszystko działo się na miejscu. Na bazę Przystanku Jezus składa się pole namiotowe dla uczestników i ogromny namiot, pod którym odbywały się wszystkie punkty programu. O wielkości namiotu może świadczyć fakt, że kilkunastoosobową grupą składaliśmy go przez 3 dni. Centralnym miejscem namiotu była duża scena, na której każdego dnia odbywała się Eucharystia, wieczorem trwało uwielbienie, a w ciągu dnia występowali zaproszeni goście oraz zespoły. Moją uwagę szczególnie przykuło wystąpienie pana Jana Pospieszalskiego, który mówił o fundamentach polskiej wolności, w związku z setną rocznicą odzyskania przez nasz kraj niepodległości oraz koncert i świadectwo rapera Tau. Za sceną po jednej stronie było miejsce naszych spotkań przy posiłkach, a po drugiej stronie było wydzielone miejsce na wystawienie Najświętszego Sakramentu, które trwało przez cały czas Przystanku Jezus. W końcu dziwnym by było, gdyby Gospodarz nie miał swojego miejsca na zorganizowanym przez siebie świętowaniu.

Tu kończy się ta zewnętrzna strona Przystanku Jezus, którą każdy mógł doświadczać w podobny sposób, a zaczyna się indywidualne doświadczenie każdego uczestnika jak Pan Bóg działał w tym szczególnym wydarzeniu. Dla mnie był to bardzo owocny czas różnorodnych doświadczeń, począwszy od tych radosnych, a skończywszy na trudnych. Z inicjatywą ewangelizacji spotkałem się już wcześniej na Ewangelizacji Nadmorskiej – wydarzeniu organizowanym co roku z inicjatywy bpa Edwarda Dajczaka, choć miało to inny charakter niż Przystanek Jezus.

Bardzo ważnym dla mnie punktem Przystanku Jezus były rekolekcje, czas przygotowania jaki prowadził dla nas abp Grzegorz Ryś. Szczególnie dotknęło mnie każdorazowe błogosławieństwo z posłaniem kończące każdą Mszę świętą, które dawało umocnienie i misję głoszenia Jezusa w tym konkretnym czasie i miejscu.

Poza stałymi punktami planu dnia takimi jak Msza święta, czy posiłki, każdy mógł w dowolnym czasie wychodzić na pola festiwalu. Zasadą było, że każde wyjście rozpoczyna się i kończy przy krzyżu znajdującym się przed dużym namiotem. Ewangelizatorzy nigdy nie wychodzili pojedynczo, zawsze minimum dwie osoby. Każdorazowe wyjście na pola woodstock’owe było dla mnie osobną historią. Mając na sobie sutannę zwykle nie musiałem sam zaczynać rozmowy, lecz już to było na tyle prowokujące, by ktoś nas zaczepił i zaczął rozmawiać. Wśród osób, które spotkałem, byli ludzie w różnym wieku, nie tylko młodzież, jak można by się spodziewać po takim wydarzeniu. Często kimś kierowała ciekawość, co księża robią na Woodstock’u? Szczególną uwagę uczestników festiwalu przyciągała obecność sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń, a ich wielki zapał, odwaga i oddanie ewangelizacji był dla nas obecnych pierwszy raz na Przystanku budującym przykładem. Często ktoś zaskoczony naszą obecnością zaczął dzielić się swoim życiem, trudnościami, historią odejścia od Kościoła. W takiej sytuacji nasza rola sprowadzała się do wysłuchania, poświęcenia krótkiego czasu tej osobie, za co już była wdzięczna. Wiele napotkanych przeze mnie osób deklarowało się jako niepraktykujących, czy niewierzących, ale w trakcie rozmowy ujawniało się ich ciągłe poszukiwanie. Były osoby, które zawstydzały mnie swoją znajomością Pisma Świętego; ktoś zadeklarował, że przeczytał także Koran. Szerokie grono osób, które napotkałem, to ludzie, którym sprawy wiary nie są obojętne: zewnętrznie tylko deklarowali się jako ateiści, czy agnostycy, bo jakieś wydarzenie w ich życiu (a często ze świadectw wynikało, że było to doświadczenie Kościoła) spowodowało, że z tego Kościoła i od Pana Boga odeszli. Takie rozmowy często rozpoczynały się od wylania swoich bólów i żali na Kościół i na księży; czasami nie obyło się bez jakichś obelg. Choć nie jestem osobą, która ma daleki do siebie dystans, to Pan Bóg dawał łaskę pokoju serca i siły w takich chwilach, a jednocześnie miałem świadomość, że bolesne jest odkrywanie czyjejś rany. Gdy zaś tej siły wewnętrznej brakowało, to za namową księdza biskupa ze słów homilii, wracałem przed Najświętszy Sakrament Panu Bogu to oddać.

Rozmowa z niektórymi osobami przypominała trochę szermierkę na argumenty i wówczas dopiero ujawniały się wszystkie nieodrobione lekcje z seminarium. Był to swego rodzaju egzamin z całości materiału teologii. Choć taka rozmowa jest ważna, bo obie strony pragną w jakiś sposób dotrzeć do prawdy, trzeba pamiętać, że zasypanie kogoś argumentami nie da mu wiary. Mając tę świadomość, że argumenty docierają tylko do rozumu, a potrzeba jest dotrzeć także do serca, staraliśmy się taką rozmowę sprowadzić do wspólnej modlitwy, co czasami się to udawało.

W trakcie Przystanku Jezus bardziej doceniłem wagę adoracji Najświętszego Sakramentu. Sam doświadczyłem tego, że gdy jej brakowało, to wychodząc na pola woodstock’owe bardziej zacząłem głosić siebie niż Jezusa. Opierając się na swoich siłach i możliwościach, zacząłem przekonywać do swoich racji, a nie głosić Ewangelię. Długo nie trzeba było czekać aż takie motywacje same się wyczerpią. Przypomniała mi się wtedy zasada ścisłej proporcji między czasem spędzonym przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie, a czasem spędzonym wśród ludzi, którą w swoim zgromadzeniu przyjęła św. Matka Teresa z Kalkuty.

Każdego dnia pojawiał się jakiś kryzys, związany z różnymi czynnikami. Począwszy od ogromnego skwaru lejącego się z nieba, a skończywszy na własnych oporach, żeby wyjść i głosić. W takich sytuacjach spędzałem wiele czasu na adoracji i modliłem się za tych, którzy w tej chwili głoszą Jezusa na polach, a także o siły dla siebie do głoszenia. Okazało się później, że w ciągu tego dnia rozmawiałem wieczorem tylko z jedną osobą, ale była to rozmowa inna niż wszystkie, w której ktoś oddał swoje życie Jezusowi.

Przystanek Jezus był dla mnie bardzo owocnym czasem. Bardzo poruszyło mnie to, że Pan Bóg pragnie wychodzić do miejsc takich jak to, aby opatrywać rany serc złamanych. Nie zostawia On człowieka na żadnym etapie ani w żadnej trudności jego życia. Wychodząc na pola woodstock’owe mogłem się przekonać, że tylko Jego siłami można głosić Dobrą Nowinę, nie inaczej. W Jego przedziwnym zamyśle jest to, że pragnie posługiwać się ludźmi, lichymi narzędziami, więc nie wychodzimy jako lepsi do gorszych, ale wychodzimy, bo pragniemy podzielić się tym, co otrzymujemy za darmo – Bożą miłością. Z perspektywy Przystanku Jezus, Pol&Rock festiwal, a wcześniej Woodstock jest miejscem, gdzie można odnaleźć, umocnić, czy uratować swoje powołanie, bo widać ogromny głód prawdy, głód Boga i potrzebę ewangelizacji, która nie jest niczym niezwykłym, niecodziennym, a często sprowadza się do prostej obecności czy zrozumienia drugiego człowieka. Także i tu sprawdzają się słowa z Ewangelii: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało (Łk 10,2). Przyjeżdżając na Przystanek Jezus jako ewangelizator myślę że w pierwszej kolejności to ja sam dałem się bardziej Panu Bogu zewangelizować i za to jestem wdzięczny.

kl. Jan Melzacki, rok IV

GALERIA ZDJĘĆ


Liturgia na dziś »
Zobacz »


© 2016-2017 Wykonanie Marcin Koźliński / Toruń / SYSPiR CMS
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies.
Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies